Skoki = duża odległość od brzegu.
czerwca 3rd, 2008 by Fryta
Tym razem krótko bo ponoć się za mocno rozpisuję
Dziś wybraliśmy się na morze aby popływać (brak fotografa fotek nie będzie). Bart nie raz zwracał mi uwagę, że zbyt blisko brzegu skaczę. Ja tłumaczyłem się, że dalej nie ma gruntu pod nogami i istnieje duże prawdopodobieństwo, że zgubie dechę i trzeba będzie ją holować. Oddałem już naprawdę sporo skoków i nigdy nie byłem w takiej sytuacji jak dziś.
 Skoczyłem i wylądowałem. Jednak po oddanym skoku trzeba nabrać prędkości aby popłynąć dalej. Latawiec zanurkował i nabrał mocy. Gdy zobaczyłem jak blisko jest brzeg za wszelką cenę starałem się zahamować deską i skierować latawiec do zenitu. Deska odbijała się od wody jak startująca kaczka. W ostatniej chwili zrzuciłem dechę (lub co bardziej prawdopodobne sama spadła) i udało się latawiec postawić w zenicie. Gdy się zatrzymałem byłem w miejscu gdzie fale rozbijają się o plażę. Metr dalej i pewnie obiłbym sobie co nieco
Wniosek jest prosty: Jeśli ktoś zwraca ci uwagę, że za mało miejsca do skakania to go posłuchaj i zacznij wykonywać swoje skoki w większej odległości od przeszkody!!!!!!
Szczególnie, jak uwagę zwracam ja!!!
Też
Panowie, tydzien bez zadnego raportu ze spotu?
Jesteśmy tak zjechani pływaniem, że nie ma komu pisać
Skandal!