Sprawozdanie tygodniowe.
lipca 6th, 2008 by Fryta
Minął kolejny tydzień i nie obyło się bez wyjścia na wodę
Tym razem było fajniej niż zwykle ponieważ cała brygada pojawiła się w Rewalu. Marcin z Olkiem (oczywiście nie sami ) przyjechali na kilka dni do Barta więc można było bez problemów zaliczyć fajne pływanko w doborowym towarzystwie.
Niestety ja nie miałem tak dobrze jak oni. Praca nie pozwalała na to abym całe dnie spędzał z nimi na spocie. Za to popołudnia to już inna sprawa wyrozumiałość mojego szefa muszę pochwalić. Pewnie jest to spowodowane tym, że sam pływa na kajcie
Niestety pamięć mnie zawodzi i nie jestem w stanie sobie przypomnieć dokładnie co którego dnia się wydarzyło ale trochę się działo. Na spocie mieliśmy gościa. pływał na Nash’u 10m i pokazał nam jak powinno się skakać. Chylimy czoła przed tym młodym człowiekiem. Skoki, które oddawał były co najmniej 2-3 krotne wyższe i dłuższe od tych, które my wykonywaliśmy. Oczywiście również zaliczał upadki ale to chyba normalne w tym sporcie W ostatni dzień pływania załatwił swój latawiec. Szmata pękła przy jednej z tub poprzecznych. Na kilkanaście minut pożyczyłem mu swojego X-Bow’a. Jak zobaczyłem co on wyprawia to nie wierzyłem własnym oczom. Skakał tak wysoko, że później jak z nim rozmawiałem to sam się dziwił. W powietrzu spędzał około 6-7 sekund. Nie wiedziałem, że mój latawiec tak potrafi Dużo mamy jeszcze do nauczenia się. Na spocie była kamera więc na pewno będzie można w niedługim czasie na naszym blogu zobaczyć co się działo.
Z całej naszej brygady trzeba pochwalić Kasię i Olka. Morze i fala nie jest już dla nich problemem. Śmigali tak jakby ich umiejętności były co najmniej trzy razy wyższe niż przy poprzednim pływaniu. Teraz czekamy aż pojedziemy na jakieś jeziorko gdzie fali praktycznie w ogóle nie ma. Tam będą mogli nam pokazać na co ich stać. Czekamy również na ich pierwsze skoki bo wydaje mi się, że już niedługo znudzi im się pływanie tam i z powrotem Zatem Kasia, Olek do dzieła w czasie płynięcia w swoją lepszą stronę latawiec do zenitu i bar na maksa do siebie Gwarantuję, że emocje sięgną zenitu
Na spocie pojawił się również Jacek (dobry znajomy Marcina i Barta). Przyjechał przetestować Slingshota. Zaliczył kilka sesji na 13 Władzia i chyba mu się spodobało. W tej kwestii powinien się wypowiedzieć Władziu, Bart lub Marcin, którzy rozmawiali z Jackiem na ten temat. Po za tym chyba wypadło by opisać nowy sprzęt. Bart, Władziu prosimy o sprawozdanie.
Oczywiście nie obyło się bez drobnych wpadek. Muszę jeszcze napisać, że z całym sprzętem musimy się oddalać od głównych plaż w Rewalu. Za dużo ludzi i nie ma możliwości rozłożenia się. Na szczęście nie wszystkim chce się chodzić tak daleko jak nam więc znaleźliśmy dla siebie miejsce na plaży. Chyba pierwszego dnia jak się wybraliśmy na pływanie wiatr był słabiutki idość ciężko było się wyhalsować. Ale nie poddawaliśmy się i walczyliśmy. W miarę upływu czasu wiatr się rozkręcał i było bardzo fajnie. Niestety w którymś momencie siadł tak, że wrócenie do punktu wyjścia było praktycznie nie możliwe. Kasia z Władziem wylądowali na plaży strzeżonej jakieś 400m do punktu startu. Ozon Barta jak zwykle w takich warunkach wiatrowych zrobił psikusa i spadł na plażę między ludzi. Na szczęście nic się nikomu nie stało. Po tym wydarzeniu wiatr znów się rozkręcił i pływaliśmy dalej. Udał się potrenować skoki i wszyscy w dobrych nastrojach wracaliśmy ze spotu.
Dzień czy 2 później gdy jechałem na spot do całej brygady dostałem info od Barta, że Władziu jest w Trzęsaczu i trzeba go zabrać. Jak się okazało Władziowi rozpiął się trapez i walczył aby nie stracić sprzętu. Na szczęście udało mu się bezpiecznie brzegu. Marcin z Bartem asekurowali go z wody.
Nie tylko Wladziu miał tego dnia problem z trapezem. Mi również się to przytrafiło. Pierwsze wyjście na wodę tego dnia chyba drugi skok i czuję, że coś jest nie tak. Latawiec cały czas mi uciekał w jedną stronę. Gdy się zorientowałem co się dzieje trzymałem latawca na zaciągniętym barze aby można go było w miarę kontrolować. Pomoc nadeszła bardzo szybko. Po tym jak wylądowałem latawiec na wodzie Marcin próbował go przytrzymać tak abym mógł zapiąć trapez. Po 2 nieudanych próbach wykorzystałem system bezpieczeństwa i z latawcem pod ręką wyszedłem na plażę. Oczywiście nie byłem szczęśliwy z tego powodu. Wręcz bym nawet powiedział, że do szczęścia i radości było mi tak bardzo daleko, że ho ho Na szczęście linki się aż tak mocno nie poplątały więc kilkanaście minut później byłem już na wodzie i po oddaniu pierwszego (oczywiście nieustanego) skoku humor wrócił bardzo szybko
Było jeszcze kilka niebezpieczny sytuacji na wodzie. Ja przy starcie nie zauważyłem Olka i o mały włos nie zderzyliśmy się latawcami. Oczywiście ja byłem winowajcą bo jak ten osioł nie rozejrzałem się czy mogę startować. Sorrki Olek za przeszkadzanie w pływaniu.
Najniebezpieczniejsza sytuacja była chyba gdy Barta Ozon spadł do wody (pamiętacie ozon przy słabym wietrze lub gdy znajdzie się za riderem potrafi się przewinąć i spaść). Bart dał znać Władziowi, żeby mu pomógł. Władziu chciał złapać latawiec więc do niego podpłynął. Gdy go złapał okazało się, że latawka w tym momencie złapała wiatr i wystartowała. Władziu został przewrócony przez linki startującego Ozona ale na szczęście nic się nie stało. Z brzegu wyglądało to bardzo niebezpiecznie. Jednak gdy relacjonował to Władziu okazało się, że całkowicie “panował” nad sytuacją. Gdy zobaczył co się dzieje włożył rękę pod linki Ozona i po prostu je przełożył nad głową jednocześnie odchylając się do tyłu. Gratulujemy zimnej krwi i wspaniałego refleksu jednak jednocześnie prosimy aby już nigdy więcej do takich sytuacji nie doprowadzać.
Zapomniał bym o jeszcze jednym ważnym wydarzeniu. Dziewczyna (może przyszła żona ) Marcina, Lara została podpięta do latawca. Co prawda nie było mnie wtedy na spocie ale takie wydarzenie musi zostać opisane. Jestem bardzo ciekaw czy jej się spodobało. Miejmy nadzieję, że tak i że może już niedługo do naszej brygady dołączy kolejna kitegirl
Marcin nie poddawaj się zabieraj Larę na każdy kajtowy wyjazd
No w końcu mogę komentować, jako to że pisze tu pierwszy raz to nic nie napisze!