Terrorysta z latawcem na plaży w Rewalu ;)
lipca 24th, 2008 by Fryta
Dziś pięknie wiało
Wyhasałem się jak młody. Wszystko boli więc pozostaje tylko powiedzieć: pływanko zaliczone do udanych. Co prawda nie poskakałem sobie tak jak bym chciał bo jakiś czas temu obiłem sobie żeberka i skakanie jest trochę bolesne
Ale co się odwlecze to nie uciecze.
Nie o tym chciałem pisać. Dziś poszliśmy na plażę w Rewalu bo warunki były świetne wiało około 16 węzłów i wiaterek wciąż się wzmagał. Po kilku godzinach Bart z Kasią zawinęli wrotki i uciekli ze spotu. Zostałem tylko z Władziem. Wszystko było ok do momentu wyjścia z wody. Niestety obydwa latawce w górze więc nie miał kto nas wylądować. Wiało już ponad 22 węzły więc proszenie kogoś o pomoc odpadało. Kierunek wiatru uniemożliwiał też liszowanie bo latawiec poleciałby na plażę gdzie spacerowali ludzie. Postanowiłem wykorzystać doświadczenie nabyte przy lżejszym wietrze. Stojąc na plaży opuściłem latawiec na prawą stronę (nad wodę). Gdy tuba główna dotknęła wody szybko pociągnąłem lewą linkę i skrzydło ułożyło się tubą do wiatru. Dzięki temu wiatr sam przyciskał latawkę do wody. Trzymając jedną linkę spokojnie podchodziłem do latawca. W pewnym momencie jakaś dziewczynka (około 3-4 lat) wbiegła w latawiec. Jedyne co mogłem zrobić to kurczowo trzymać linkę aby latawiec nie przesunął się nawet o metr. Gdyby jakaś fala podniosła tubę główną i latawiec złapał by wiatr to nawet nie chcę myśleć co stałoby się z ta dziewczynką. Byłem w tej sytuacji bezradny. Nie widząc odpowiedniej reakcji ze strony rodziców dziewczynki bardzo grzecznie ich poprosiłem o zabranie dziecka. Mniej więcej tak: zabierzcie k…a to dziecko!!!!!! Reakcja była natychmiastowa. Dziewczynka pobiegła do rodziców i niebezpieczeństwo zostało zażegnane. W międzyczasie poprosiłem jakiegoś przechodnia aby jak najszybciej złapał latawiec aby zażegnać niebezpieczeństwo. Jednak jego reakcja była godna refleksu mistrza szachowego.
Jeśli doszłoby do jakiegoś wypadku to cała wina spadła by na mnie. Bo to przecież my musimy zadbać o bezpieczeństwo obserwujących nas ludzi. Oni nie zdają sobie sprawy jak dużym zagrożeniem jest kite i jak łatwo jest doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji. Najadłem się dzisiaj strachu i dotarło do mnie, że na plaży zawsze trzeba mieć kogoś zaufanego do pomocy.
Jestem pod wrażeniem twojej “kreatywności słownej” - “…zabierzcie k…a to dziecko!!!!!!…”
Myślę, że powinieneś przeprowadzić wśród naszej brygady małe szkolenie dotyczące skuteczności perswazji w sytuacjach awaryjnych. Ja się piszę